Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?

Pan szepta do nas każdego dnia i po kawałku wskazuje drogę. Do każdego jej etapu musimy dojrzeć. Jak więc szukać tych drogowskazów?

Mogą być wszędzie, ale są dwie przestrzenie wypełnione nimi wyjątkowo obficie.

Pierwsza, to oczywiście Pismo Święte, ale spodobało się również Panu Bogu mówić do ludzi – poprzez ludzi.

W pierwszym liście do Tesaloniczan przeczytamy: „Dlatego zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich”. [1 Tes 5,11a]

Intrygowało mnie bardzo, dlaczego Bóg kazał Mojżeszowi wychodzić na górę, zamiast po prostu dać mu tablice w namiocie. Człowiek nie musiałby się tak trudzić, a efekt byłby taki sam. Może nawet lepszy, bo lud nie myślałby o głupotach i nie budował cielca podczas nieobecności Mojżesza.

Zastanawiające jest również to co stało się w Kanie Galilejskiej. Jezus kazał sługom napełnić stągwie wodą, zaczerpnąć i dać staroście weselnemu. Wiecie ile ci słudzy mieli roboty?

Ewangelia św. Jana mówi: „Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary”. [J 2,6]

Jedna „miara”, to ponad 39 litrów (39,39 litrów). Jedno naczynie mieściło więc w zaokrągleniu 79 lub 118 litrów,  razy sześć naczyń, to od 472 do 708 litrów. Nie wiemy ile osób było na tym weselu, ale na pewno było wesoło :)

Św. Jan w rozdziale 9 opisuje też przywrócenie wzroku niewidomemu od urodzenia. Pan Jezus po nałożeniu błota na jego oczy, rzekł: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloam”,  on tam poszedł, obmył się i wrócił widząc. Pewnie w drodze do sadzawki ktoś mu pomógł, bo nie była ona tuż obok, a idąc do niej, jeszcze nie widział.

Przykładów można mnożyć w nieskończoność. Dlaczego Pan angażował ludzi, gdy czynił cuda? Przecież tak w Kanie Galilejskiej mógł po prostu powiedzieć: „w stągwiach jest wino”, zamiast kazać sługom napełniać je wodą, a niewidomego mógł od razu uzdrowić, nie wysyłając go do sadzawki...

Mógł! W końcu to Bóg i może wszystko. Wybierał jednak inny sposób, aby od początku uczyć nas zaufania do Siebie i wspólnoty. Przy każdej okazji pokazuje, że razem lepiej! Nie na darmo wlał do serca każdego człowieka naturalną potrzebę posiadania przyjaciół, czy założenia rodziny.

„Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”. [Mt 18,20].

Pan daje nam również jasny przekaz, że fundamentem każdej wspólnoty jest MIŁOŚĆ. To ją musimy dawać - aby samemu też z niej czerpać. Przypomina nam to św. Marek w Ewangelii, gdy na pytanie uczonego w Piśmie - “które przykazanie jest pierwsze”, Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych. [Mk 12, 29-31]

Jest teraz taki czas, że pojęcie miłości jest pokazywane w “krzywym zwierciadle”. Używa się tego słowa, jako usprawiedliwienia wielu czynów, z którymi prawdziwa miłość nie ma nic wspólnego.

Odejdź na chwilę od facebooka,
wyłącz telewizor,
odłóż gazetę
i zamknij oczy.

Popatrz na Jezusa, a zobaczysz najpełniej jak to możliwe - prawdziwą MIŁOŚĆ.

Taką MIŁOŚĆ, jaką opisywał św. Paweł w pierwszym liście do Koryntian,

że jest cierpliwa,
łaskawa,
nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą,
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego,
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje…

Zastanów się proszę, jakie byłoby Twoje życie, gdyby otaczali Cię ludzie, którzy:

  • byliby wobec Ciebie cierpliwi,
  • traktowaliby Cię łaskawie,
  • nie chcieliby z Tobą konkurować,
  • nie przechwalaliby się,
  • byliby bardziej dumni z Ciebie niż z siebie samych,
  • nie zachowywaliby się wobec Ciebie arogancko,
  • rzadko unosiliby się gniewem z powodu tego co zrobiłeś,
  • nie wypominaliby Ci Twoich przewinień,
  • pomagaliby Ci żyć prawdą Słowa Bożego.

Czy to nie jest opis przedsionka raju…?

Bóg uwielbia działać dla człowieka - przez człowieka. Módlmy się o dar znalezienia takich ludzi, a jeśli już ich mamy, to dziękujmy za nich Panu.

Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: «Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy» [Łk 5, 18-20].

Najpiękniejszy przykład funkcjonowania wspólnoty oraz zaufania do Pana Jezusa.

Paralityk nie dostałby się do Jezusa sam.
Przynieśli go przyjaciele, a miłowali go do tego stopnia, że rozwalili część dachu i spuścili go wprost przed Pana.

Zobacz jakie piękne były owoce tej współpracy. Ich przyjaciel został uzdrowiony na ciele i duszy.

Pismo mówi: “On widząc ich wiarę…”, a wiara to przecież zaufanie! Jezus nie skupił się na chorym, ale na ekipie i przez ich wiarę, odpuścił grzechy, a później uzdrowił fizycznie paralityka.

Widzimy również, że Pan nie udziela łask proporcjonalnie do naszych potrzeb, ale do naszej wiary - dokładnie jak jest w Akcie oddania!

Ojciec Stanisław Biel SJ w medytacjach biblijnych “Lider - Śladami Mojżesza” napisał: “Obraz walki Izraelitów z Amalekitami uczy, że w życiu duchowym nie można oddzielać działania od modlitwy; osobistego zaangażowania i wysiłku od zaufania Bogu. Pan Bóg oczekuje od nas aktywności, podjęcia obowiązków, pracy, walki. Jednak gdy zabraknie modlitwy, wysiłek może okazać się daremny: “Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą” (słyszymy w psalmie 127). O wyniku bitwy nie decyduje jedynie walka, ale modlitwa człowieka na szczycie góry. Samotnie, bez Boga można wygrać niejedną potyczkę, ale przegrać wojnę”.

Petrus

Oto Słowo Boże
By pojęli Twoi, Panie, umiłowani synowie, że nie urodzaj plonów żywi człowieka, lecz słowo Twoje utrzymuje ufających Tobie. (Mdr 16,26)